wtorek, 2 lutego 2010

182.

trudno jest wyzbyć się sposobu myślenia,
przez który przez 22 lata podejmowało się złe decyzje,
myślało się o tym, czego wcale nie było.
i takie tam sranie w banie.

a jak ja siebie za to nie lubię,
to nikt sobie nie może tego wyobrazić.

piątek, 29 stycznia 2010

181.

kraby przesyłające mi wiadomości na piasku. napisane palcem na brudnej szybie słowa, ktore znajduję bardzo późno. a może to jest właśnie wcześnie. albo w sam raz. raaaary. jasminum, którego zapach czuje aż tu. bumerang. od ciebie do mnie. ode mnie do ciebie. i że w środku to wszystko mięknie. i że już jutro będziesz mi się przyglądać.

piątek, 22 stycznia 2010

180.

dziwnie. zawsze miałam tendencję do wbijania paznokci w kanapę. bicia głową w mur. do pisania, kiedy któregoś z nich nie było.
a teraz. ściskam usta, tylko kiedy się zamyślę. tak mówi.
jestem spokojna. i jest mi ciepło. biorę to, co dobre i nasze.
i piszę, kiedy jest.

sobota, 16 stycznia 2010

179.

Samolot pisze wiersz na niebie,
Wysyłam go do Ciebie
Taki krótki SMS

Czekam,przyleć i mnie weź,
Czekam,przyleć i mnie weź,
Czekam,przyleć i mnie weź,
Czekam,przyleć i mnie weź...

Chce pokochać Anioła,
Który ma na moim punkcie fioła...
Chce pokochać Anioła,
Który ma na moim punkcie fioła...

W mojej nieziemskiej sukience
Bierze mnie na ręce i nie musze wyć
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła
Dla niego wcale goła
Kwadratura koła

Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki...
Polecimy razem na niebieskie łąki
Tam się wystroimy
Jak gwiezdne pająki...


m. peszek sms

sobota, 2 stycznia 2010

178.

disco krok w nowy rok!
oby tak dalej nam się szło.

wtorek, 29 grudnia 2009

177.

tej zimy przełamuje lody.


a pani psycholog powiedziała mi dzisiaj:

ojj..co Ty...nie boj sie..
wyobraz sobie ja w pizamie
albo na sedesie..
ona tez jest czlowiekiem
i musi robic kupe..
nie stresuj sie

i jeszcze to:

ZYCIE MA DLA NAS WIECEJ NIZ OD NIEGO OCZEKUJEMY

poniedziałek, 28 grudnia 2009

176.

pijane motyle
czy to ćmy
obijają się o ściany
dwóch miast
dwóch ekranów
kieliszków z winem
w słodkim ciastku w czekoladzie
światełku ciepłym
topiącym śnieg na balkonie
przenikają w noc

środa, 23 grudnia 2009

175.

na zaparowanej szybie w wagonie 20-stym
pociągu, który nie chce ruszyć
odjechać, opuścić, rozstać się - my

na talerzu ze śniadaniem - my
między gruszką a fioletowym jogurtem
dziwnie smacznie naprzeciw siebie przy zamałym stole

w bezsenności zmrużonych oczach
my - lotni rozpływamy się w swoich oddechach
i w śnie o sobie spokojni niespokojni

poniedziałek, 21 grudnia 2009

174.

pułka i mansztajn.

wlazłam posłuchać jakobe, ciekawa jego książki. ciekawa, jak się wypowiada, jakich gestów używa i jak będzie siedział na krześle, na którym przyszło mu siedzieć. no i nic. najbardziej interesująca okazała się dla mnie dyskusja, która wywiązała się w ostatnich 10 minutach rozmowy. jakobe pozostaje mi do czytania. tak więc nie mogę się doczekać jego opowiadań, przewracania kolejnych kartek i zakreślania ołówkiem literek.

tu, odkryłam pułkę. ha! mogę go słuchać i słuchać. i słuchać. rozbawiona, zaciekawiona, przejęta. to nie przeszywająca naturalność. >bo wierzę w słowa m. chojnackiego, że cały czas gramy.< więc jego rola, kreacja genialnie wpasowuje się w moje ramy niezwykłości. chociaż czy istnieją ramy niezwykłości? a może właśnie on poza nie wychodzi.


słuchać.
mocno polecam. :)

sobota, 19 grudnia 2009

173.

niedawno
rozradowana pierwszym śniegiem
że niby to grudzień
że święta bałwany i sanki

teraz
wlazłam do mieszkania
po przymusowym niedługim dotlenianiu
nie czując już palców u rąk i stóp
nie czując nosa
prawego pośladka lewego pośladka

pragnę odważnie i głośno
głęboko przekonana w słów moich słuszność
w to, że mam świętą rację,
a jak nie, to niech moje przeraźliwe zmarznięte ciało
rozsypie się potłucze jak zbija się szkło


pragnę rzec: zimo, wypierdalaj!

piątek, 18 grudnia 2009

172.

w końcu

wiem, czego chcę
a czego nie chcę. nie-e.
potrafię to nazwać i przedstawić na tysiąc sposobów.
po raz pierwszy przychodzi mi to z taką łatwością.
jak pstryknięcie palcami.

rozumiesz wszystko, nikt inny.
każde pojęcie. pretensję. myśl zagubioną.
szczęśliwe oczy. i smutne oczy. i ufne.

czas stoi w miejscu... zegarki uśpione, wskazówki ani drgną.
uczmy się siebie. mamy czas.


łałaszałałał
;D

poniedziałek, 14 grudnia 2009

171.

nie wiem, co bym zrobiła,
gdyby coś ci się stało.
cała jestem drżeniem, gorączką i płaczem.

gamoniu, ty. mój.
od dzisiaj jeździsz na hulajnodze.
dla zdrowotności, ot co!


chodź, już nie wypuszczę.

sobota, 12 grudnia 2009

170.

ciężko jest mi wstać z łóżka
kiedy poduszka ma jeszcze jego zapach
a w szafie wisi jego biała koszula w kwiaty
które tak bardzo lubi

a w dzbanku do herbaty, tym z żółtą rączką
jest to, co mocno uwielbiam
- symbole
zielony las, czerwone niebo
już lubię te róże, no
i obietnice są
i nasz numer, który nie tonie


oszalałam!

piątek, 11 grudnia 2009

169.

cu do wnie

i już.

środa, 9 grudnia 2009

168.

po naszemu.
malowanie ust na środku ulicy
tańczenie walca na chodniku
bieganie za rękę na czerwonym świetle
usuwanie plamy po winie o 5 nad ranem
gadanie gadanie gadanie... śmiech
spojrzenie, które mówi o tobie
i oddech na karku co przynosi dreszcze.


ale nie drocz się ze mną więcej.

ha! like a jungle drum!

niedziela, 6 grudnia 2009

167.

los płata nam figle.
na szczęście


nasz pierwszy chupa chups
i czytanie życia z dłoni


everyone's saying different things to me

koniec głuchego telefonu!

czwartek, 3 grudnia 2009

ten post nie ma swojego numeru
tego postu nie powinno być
nie powinno być chorej sytuacji
którą stworzyłam

nie powinno tam ciebie być
nie powinno być mnie
nie powinnam przedstawiać się i wyciagać ręki
nie powinnam odpisywać

powinnam pomyśleć
tylko trochę

że lepiej nie mieć tego czego się chce
niż mieć coś na pociechę


gdyby nie ja to...?


utwór, który: "po pierwsze:ma rewelacyjną muzykę, po drugie: wokalistka ma cudowny głos, po trzecie: teledysk zniewala z nóg subtelnością...Ten utwór ma wszystkie atuty kobiecości".

wtorek, 1 grudnia 2009

166.

łapię chwile
albo robię z siebie idiotke

dużego wyboru nie ma.


śnił mi się oswojony i przymilny pies
superextramega sennik internetowy mówi:
ktoś cię chce zwabić w zastawione sidła

eeeej, zasłużyłam na coś dobrego.



dzisiejszy wieczorny morał:
szanowni panowie, panie
sranie w banie!

niedziela, 29 listopada 2009

165.

czy może być lepszy niedzielny poranek?

nie dzwoni budzik
budzę się sama
znowu śpię i znowu budzę się.

otwieram szeroko okno i mam gęsią skórkę
chodzę w swoim wielkim szaro-czarnym swetrze
i nikt nie patrzy
woda krzyczy okna parują
czas na kawe z mlekiem.
duża ta kawa.

czytam o chlebie spadającym z nieba
i nieprzyjemnej pani basi, krysi, czy zosi
już nie pamiętam jak miała ona na imię.
tej, co od niechcenia podaje naleśniki.

na tvp kultura
dzika perkusja gitary saksofony i trąbki


...myślę, że chciałabym usłyszeć dźwięk telefonu
że było by to idealnym uzupełnieniem tego poranka
którym chcę się chwalić.

i słyszę
i widzę
góry, lasy i drogę, która się nie kończy.

idę odpisać.
żem zachwycona.


do wewnątrz się tule

.

wtorek, 17 listopada 2009

164.

dobra, może i jestem trudna w przesyłce.
i w odbiorze.
tranzakcja nie doszła do skutku.

może wczoraj byłam fajna. a dzisiaj jestem niefajna.
ale nie dzieję się sama z siebie.
ty mnie dziejesz taką.

antyświatowa
zaszyć, w kłebek zwinąć,
płaczem, muzyką, czytaniem, pisaniem po szybie
wyzbyć się tej złości, która nie wiem skąd się przyplątała.
zburzyć cztery ściany.

jajko nie głowa.